Forum nieruchomości
Grupa dla ludzi sprzedających bezpośrednio nieruchomość. Zapraszam do promocji swoich nieruchomości oraz w spółpracy w promowaniu portali oraz ogłoszeń bezpośrednio od właścicieli.
Blog nieruchomościowy opisujący sytuację na rynku nieruchomości w Polsce. Ceny mieszkań domów i działek na rynku pierwotnym i wtórnym. Ocena portali nieruchomości z bezpopśrednimi ofertami nieruchomości zamieszczanymi przez właściciela.
piątek, 24 lutego 2012
wtorek, 21 lutego 2012
Wielkich spadków cen mieszkań nie widać
Mieruchomości mieszkania
Przełom roku nie przyniósł znaczących zmian w cenach mieszkań. Nieznaczne wzrosty cen nastąpiły w Białymstoku (1,3%), Krakowie (1,1%) i Olsztynie (1%). W tym samym czasie o min. 1% spadły ceny w Gdańsku (1,8%), Opolu (1,2%) i Katowicach (1%). Zmiany w pozostałych miastach były symboliczne – wynosiły poniżej 1%, co oznaczało różnicę w cenie 1 m2 rzędu od kilku do kilkudziesięciu zł. W całym kraju spadają średnie ceny ofertowe mieszkań o średnich i dużych powierzchniach. Jednak w przypadku mniejszych mieszkań – o pow. do 30 m2 – mówienie o spadku cen wymaga większej precyzyjności. Po przyjrzeniu się cenom lokali wystawianym do sprzedaży w sześciu największych aglomeracjach okazuje się, że te nie wszędzie wpisały się w ogólnokrajowy trend spadkowy.W Poznaniu średnia cena za mieszkania o pow. do 30 m2 wynosi obecnie 6190 zł za m2 i jest o 1,3% wyższa od obowiązującej przed dwoma laty (6109 zł/m2). Jeszcze większy, wynoszący aż 4,4% wzrost średniej ceny nastąpił w Krakowie. Na początku 2010 roku małe mieszkania wystawiane były do sprzedaży za średnią cenę 7729 zł za m2. W styczniu 2012 r., a więc po dwóch latach ograniczania dostępności kredytów, niestabilności kursów walut, spadku popytu na mieszkania i wydłużeniu czasu sprzedaży, sprzedający zwiększyli swoje oczekiwania i oferują je w cenie 8071 zł za m2. Mimo niekorzystnej koniunktury bardzo stabilne pozostają ceny małych mieszkań w Warszawie i Katowicach. W stolicy średnia cena ofertowa spadła w ciągu dwóch lat o zaledwie 0,8%, a w Katowicach o 0,2%. Większy – wynoszący 3,6% spadek cen małych mieszkań zanotował Gdańsk.
sobota, 18 lutego 2012
Początek roku - dobry moment na zakup działki budowlanej
Na początku roku wybór tanich działek jest największy, poza tym lepiej widać mankamenty danej lokalizacji. Przed rokiem w Warszawie sprzedający żądali minimum 110 zł, a obecnie - 160 zł za m kw. Jednak ceny atrakcyjnych działek są o wiele wyższe - sięgają nawet 4,5 tys. zł za metr. Równocześnie widać wyraźnie, że przeciętne działki o powierzchni do 2 tys. m kw. tanieją - ich średnia cena stopniała przez rok z 930 do 854 zł za m kw. W przypadku 100-metrowej działki daje to oszczędność 76 tys. zł. Z podobną sytuacją mamy do czynienia m.in. w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu, choć tam skala obniżek jest mniejsza. Działki generalnie są drogie, ale w tej chwili jest największy wybór tych najtańszych. Sprzedający chętniej zgadzają się na obniżki, bo - zwłaszcza na wsi - często potrzebują pieniędzy.
Warto wyruszyć w teren z jeszcze jednego powodu - widać wyraźnie, gdzie jest duża wilgotność, i gdzie występują podtopienia. Po odwilży w niektórych miejscach najpewniej będą stały głębokie na pół metra bajora wody. Nie może ona spłynąć, gdy system melioracyjny jest źle zaprojektowany lub został w wielu miejscach przerwany.
W przyszłości przed zakupem działki budowlanej będziemy mogli sprawdzić, czy w razie powodzi grozi zalanie tego terenu. M.in. w tym celu opracowywane są specjalne mapy ryzyka powodziowego w ramach projektu "Informatyczny System Osłony Kraju przed nadzwyczajnymi zagrożeniami (ISOK)". W miejscach najbardziej zagrożonych mają obowiązywać ograniczenia zabudowy. Na stronie internetowej Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej (www.kzgw.gov.pl ) można zobaczyć mapy województw z zaznaczonymi obszarami narażonymi na niebezpieczeństwo powodzi oraz z obszarami, na których wystąpienie powodzi jest prawdopodobne.
piątek, 17 lutego 2012
Rośnie zainteresowanie klientów mieszkaniami 2- i 3-pokojowymi
Nieruchomości z pierwszej ręki bezpośrednio od właściciela
Pierwsze są atrakcyjną alternatywą dla osób początkowo rozważających kupno kawalerki; drugie, bardziej perspektywiczne, są rozwiązaniem dla osób z dzieckiem oraz planujących powiększenie rodziny. Powierzchnia mieszkań 2-pokojowych w liczących maksymalnie 10 lat budynkach, wynosi średnio 52 m2. Oferowane do sprzedaży mieszkania 3-pokojowe z tego okresu mierzą średnio 75 m2. To stanowczo za dużo , jak na możliwości znacznej części obecnych klientów. Z uwagi na ceny poszukiwane są lokale zdecydowanie mniejsze. Takiemu zapotrzebowaniu odpowiadają oferty mieszkań w blokach z lat 60- i początku 70-tych. To w czasach Gomułki i na początku dekady Edwarda Gierka wznoszono całe osiedla, w których królują mieszkania 2-pokojowe o pow. ok. 35 m2 oraz 3-pokojowe, mierzące do 45 m2. Wybudowane w technologii „rama H” trzymają się dobrze i kuszą nie tylko małymi lokalami, ale często także bardzo dobrymi lokalizacjami. Znakiem rozpoznawczym mieszkań z tamtego okresu, choć z licznymi wyjątkami, są ciemne kuchnie, niskie stropy i małe łazienki. Te jednak nie stanowią dziś dużego problemu; miejsce obowiązkowej kiedyś, emaliowanej wanny z powodzeniem zajmuje teraz kabina prysznicowa i pralka. Dwa samodzielne pomieszczania, nawet o niewielkich powierzchniach, dają nabywcom namiastkę wygody - mniejszy pokój staje się sypialnią, a większy pokojem dziennym - salonem i jadalnią w jednym. Jeżeli istnieje taka możliwość to przez wyburzenie ścianki działowej pokój dzienny łączony jest z kuchnią, co czyni go bardziej przestronnym i wg panujących standardów - nowoczesnym. W mieszkaniach 3- pokojowych trzecie pomieszczenie zwykle przeznaczane jest na pokój dla dziecka, ewentualnie garderobę lub gabinet do pracy. Popularność 2- i 3-pokojowych mieszkań o małych metrażach przekłada się na ich ceny. W Warszawie średnie stawki, za jakie są oferowane, utrzymują się na poziomie ok. 8 000 zł za m2. W lepszych lokalizacjach – w Śródmieściu, na Mokotowie i na bliskiej Ochocie sięgają nawet 10 000 za m2. W bardziej oddalonych od centrum dzielnicach oscylują w granicach 7 000. zł. W serwisie Oferty.net można znaleźć wiele ofert tzw. kompaktowych mieszkań. Wśród nich są m.in. typowe 2-pokojowe lokale o pow. 27 m2 w blokach na warszawskim osiedlu "Za żelazną bramą". Ich ceny utrzymują się w granicach 260 000 - 270 000 zł. Większe o 16 m2 mieszkania 3-pokojowe z widną kuchnią, położone przy Parku Skaryszewskim na Pradze Południe albo z ciemną kuchnią na Woli kosztują ok. 320 000 zł (7 442 zł/m2). W innych miastach sytuacja jest podobna. Klienci także chcą kupować „więcej za mniej” - nadal szukają mieszkań 2- lub 3-pokojowych, ale zadowalają się tańszymi, o mniejszych metrażach. Takiemu zapotrzebowaniu najbardziej odpowiadają oferty sprzedaży mieszkań z lat 60’ i 70’. Kawalerki, z uwagi na najmniejsze powierzchnie, a co za tym idzie najniższe ceny całkowite, są najtańszymi ofertami sprzedaży mieszkań na rynku. Dlatego są obiektem nieustającego zainteresowania znacznej grupy klientów, którzy w myśl zasady „małe, ciasne, ale własne” planują w najbliższym czasie stać się posiadaczami własnego M. Ceny ofertowe kawalerek w największych miastach Polski są bardzo zróżnicowane. Najwyższe stawki obowiązują w Warszawie. Za m2 jednopokojowego lokum trzeba zapłacić w stolicy średnio 9 226 zł. Średnia cena za mieszkanie kształtuje się na poziomie 288 000 zł. Za cenę o 32 000 zł mniejszą niż w Warszawie, a więc ok. ćwierć miliona złotych, można nabyć kawalerkę pod Wawelem (256 000 zł); dalsze 40 000 zł mniej kosztowałby zakup kawalerki w Gdańsku (216 000 zł). Okrągłe 200 000 zł wynosi średnia cena jednopokojowego lokum w Gdyni. Za ponad 25% mniejszą kwotę niż w Gdyni i blisko dwa razy mniejszą niż w Warszawie można kupić kawalerkę w Białymstoku (148 000 zł). Aż trzy razy tańsze niż w stolicy są kawalerki oferowane do sprzedaży w Gorzowie Wielkopolskim.
Pierwsze są atrakcyjną alternatywą dla osób początkowo rozważających kupno kawalerki; drugie, bardziej perspektywiczne, są rozwiązaniem dla osób z dzieckiem oraz planujących powiększenie rodziny. Powierzchnia mieszkań 2-pokojowych w liczących maksymalnie 10 lat budynkach, wynosi średnio 52 m2. Oferowane do sprzedaży mieszkania 3-pokojowe z tego okresu mierzą średnio 75 m2. To stanowczo za dużo , jak na możliwości znacznej części obecnych klientów. Z uwagi na ceny poszukiwane są lokale zdecydowanie mniejsze. Takiemu zapotrzebowaniu odpowiadają oferty mieszkań w blokach z lat 60- i początku 70-tych. To w czasach Gomułki i na początku dekady Edwarda Gierka wznoszono całe osiedla, w których królują mieszkania 2-pokojowe o pow. ok. 35 m2 oraz 3-pokojowe, mierzące do 45 m2. Wybudowane w technologii „rama H” trzymają się dobrze i kuszą nie tylko małymi lokalami, ale często także bardzo dobrymi lokalizacjami. Znakiem rozpoznawczym mieszkań z tamtego okresu, choć z licznymi wyjątkami, są ciemne kuchnie, niskie stropy i małe łazienki. Te jednak nie stanowią dziś dużego problemu; miejsce obowiązkowej kiedyś, emaliowanej wanny z powodzeniem zajmuje teraz kabina prysznicowa i pralka. Dwa samodzielne pomieszczania, nawet o niewielkich powierzchniach, dają nabywcom namiastkę wygody - mniejszy pokój staje się sypialnią, a większy pokojem dziennym - salonem i jadalnią w jednym. Jeżeli istnieje taka możliwość to przez wyburzenie ścianki działowej pokój dzienny łączony jest z kuchnią, co czyni go bardziej przestronnym i wg panujących standardów - nowoczesnym. W mieszkaniach 3- pokojowych trzecie pomieszczenie zwykle przeznaczane jest na pokój dla dziecka, ewentualnie garderobę lub gabinet do pracy. Popularność 2- i 3-pokojowych mieszkań o małych metrażach przekłada się na ich ceny. W Warszawie średnie stawki, za jakie są oferowane, utrzymują się na poziomie ok. 8 000 zł za m2. W lepszych lokalizacjach – w Śródmieściu, na Mokotowie i na bliskiej Ochocie sięgają nawet 10 000 za m2. W bardziej oddalonych od centrum dzielnicach oscylują w granicach 7 000. zł. W serwisie Oferty.net można znaleźć wiele ofert tzw. kompaktowych mieszkań. Wśród nich są m.in. typowe 2-pokojowe lokale o pow. 27 m2 w blokach na warszawskim osiedlu "Za żelazną bramą". Ich ceny utrzymują się w granicach 260 000 - 270 000 zł. Większe o 16 m2 mieszkania 3-pokojowe z widną kuchnią, położone przy Parku Skaryszewskim na Pradze Południe albo z ciemną kuchnią na Woli kosztują ok. 320 000 zł (7 442 zł/m2). W innych miastach sytuacja jest podobna. Klienci także chcą kupować „więcej za mniej” - nadal szukają mieszkań 2- lub 3-pokojowych, ale zadowalają się tańszymi, o mniejszych metrażach. Takiemu zapotrzebowaniu najbardziej odpowiadają oferty sprzedaży mieszkań z lat 60’ i 70’. Kawalerki, z uwagi na najmniejsze powierzchnie, a co za tym idzie najniższe ceny całkowite, są najtańszymi ofertami sprzedaży mieszkań na rynku. Dlatego są obiektem nieustającego zainteresowania znacznej grupy klientów, którzy w myśl zasady „małe, ciasne, ale własne” planują w najbliższym czasie stać się posiadaczami własnego M. Ceny ofertowe kawalerek w największych miastach Polski są bardzo zróżnicowane. Najwyższe stawki obowiązują w Warszawie. Za m2 jednopokojowego lokum trzeba zapłacić w stolicy średnio 9 226 zł. Średnia cena za mieszkanie kształtuje się na poziomie 288 000 zł. Za cenę o 32 000 zł mniejszą niż w Warszawie, a więc ok. ćwierć miliona złotych, można nabyć kawalerkę pod Wawelem (256 000 zł); dalsze 40 000 zł mniej kosztowałby zakup kawalerki w Gdańsku (216 000 zł). Okrągłe 200 000 zł wynosi średnia cena jednopokojowego lokum w Gdyni. Za ponad 25% mniejszą kwotę niż w Gdyni i blisko dwa razy mniejszą niż w Warszawie można kupić kawalerkę w Białymstoku (148 000 zł). Aż trzy razy tańsze niż w stolicy są kawalerki oferowane do sprzedaży w Gorzowie Wielkopolskim.
sobota, 4 lutego 2012
Deweloperzy nacisnęli mocno na hamulec
Deweloperzy nacisnęli mocno na hamule. Wygląda na to, że z kwartału na kwartał topnieje liczba mieszkań wprowadzanych przez deweloperów do sprzedaży. To sygnał, że, jesli ten trend się utrzyma, oferta deweloperów zacznie się kurczyć. Jednak póki co bardzo daleki jestem od stwierdzenia typu: ludzie kupujcie mieszkania, bo już niebawem zacznie ich brakować, a wtedy zaczną rosnąć ceny!
Mieszkania oferty sprzedaży
Mieszkania oferty sprzedaży
piątek, 15 kwietnia 2011
Wynajem nie gwarantuje wysokich zysków
W obliczu malejących stawek w dalszym ciągu potencjalnie lepszą inwestycją okazują się obligacje, a nawet lokaty bankowe. W porównaniu z poprzednim miesiącem średnia rentowność netto najmu mieszkań wyniosła 4,04 proc., po spadku o 0,08 proc. Wskaźnik bazuje na ofertach wynajmu mieszkań i może być przydatny tym osobom, które zastanawiają się jak ulokować posiadany kapitał lub co zrobić z np. odziedziczonym po babci mieszkaniem.
Niruchomości bez pośredników
Średnia rentowność najmu w oparciu o dane z siedmiu miast: Gdańska, Gdyni, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i Wrocławia.
W marcu najwyższą rentowność netto zanotowaliśmy w Łodzi i Warszawie (po ok. 4,25 proc.), zaś najniższą w Krakowie (3,68 proc.) i Gdyni (3,92 proc.). W przypadku czterech miast nasz wskaźnik w ubiegłym miesięcy spadł w zakresie 0,1-0,3 pkt proc. W pozostałych trzech przypadkach zanotowaliśmy nieznaczne wzrosty (po ok. 0,05 proc.).
Spadek rentowności to efekt malejących stawek najmu, które spadły w pięciu spośród siedmiu monitorowanych przez nas ośrodków. Najbardziej w Łodzi, gdzie mediana cen ofertowych wynajmu metra kwadratowego powierzchni mieszkania stopniała o 6 proc. Na następnym miejscu uplasował się Gdańsk, gdzie stawka ta obniżyła się o 3,3 proc. Wzrost odnotowaliśmy jedynie w Poznaniu (o= 1,61 proc.) i Gdyni (o 1,3 proc.). Łączna suma ofert wynajmu niemal nie zmieniła się wobec wcześniejszego miesiąca, a różnica sięgnęła ledwie kilkunastu ofert. Spadła średnia rentowność najmu z odsetkami możliwymi do uzyskania z alternatywnych inwestycji, do których tradycyjnie zaliczamy roczny depozyt bankowy oraz dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe (nazwa skrócona EDO). W marcu, w porównaniu z poprzednim miesiącem, spadła opłacalność wszystkich trzech wariantów. Najbardziej w przypadku obligacji, które począwszy od drugiego roku życia, przy założeniu niezmienności inflacji, od której zależy ich ostateczne oprocentowanie, mogłyby przynieść na czysto 5,35 proc. (przed miesiącem było to ponad 5,5 proc.). Niemniej w dalszym ciągu znacznie przewyższa potencjalne zyski możliwe do osiągnięcia z wynajmu mieszkania czy na rocznej lokacie (średnia ofert 36 banków na początku kwietnia wynosiła 3,93 proc. netto).
Niruchomości bez pośredników
Średnia rentowność najmu w oparciu o dane z siedmiu miast: Gdańska, Gdyni, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i Wrocławia.
W marcu najwyższą rentowność netto zanotowaliśmy w Łodzi i Warszawie (po ok. 4,25 proc.), zaś najniższą w Krakowie (3,68 proc.) i Gdyni (3,92 proc.). W przypadku czterech miast nasz wskaźnik w ubiegłym miesięcy spadł w zakresie 0,1-0,3 pkt proc. W pozostałych trzech przypadkach zanotowaliśmy nieznaczne wzrosty (po ok. 0,05 proc.).
Spadek rentowności to efekt malejących stawek najmu, które spadły w pięciu spośród siedmiu monitorowanych przez nas ośrodków. Najbardziej w Łodzi, gdzie mediana cen ofertowych wynajmu metra kwadratowego powierzchni mieszkania stopniała o 6 proc. Na następnym miejscu uplasował się Gdańsk, gdzie stawka ta obniżyła się o 3,3 proc. Wzrost odnotowaliśmy jedynie w Poznaniu (o= 1,61 proc.) i Gdyni (o 1,3 proc.). Łączna suma ofert wynajmu niemal nie zmieniła się wobec wcześniejszego miesiąca, a różnica sięgnęła ledwie kilkunastu ofert. Spadła średnia rentowność najmu z odsetkami możliwymi do uzyskania z alternatywnych inwestycji, do których tradycyjnie zaliczamy roczny depozyt bankowy oraz dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe (nazwa skrócona EDO). W marcu, w porównaniu z poprzednim miesiącem, spadła opłacalność wszystkich trzech wariantów. Najbardziej w przypadku obligacji, które począwszy od drugiego roku życia, przy założeniu niezmienności inflacji, od której zależy ich ostateczne oprocentowanie, mogłyby przynieść na czysto 5,35 proc. (przed miesiącem było to ponad 5,5 proc.). Niemniej w dalszym ciągu znacznie przewyższa potencjalne zyski możliwe do osiągnięcia z wynajmu mieszkania czy na rocznej lokacie (średnia ofert 36 banków na początku kwietnia wynosiła 3,93 proc. netto).
wtorek, 11 stycznia 2011
Raport nieruchomości
Nieruchomości
Końcówka roku na rynku mieszkaniowym niczym nie zaskoczyła. Stawki wywoławcze na rynku wtórnym w listopadzie nie różniły się zbytnio od tych jakie obserwowaliśmy w ciągu ostatnich miesięcy. Minimalne miesięczne wahania – to w górę, to w dół – od dłuższego czasu są już normą.
Listopad można uznać za schyłkowy miesiąc na rynku mieszkaniowym. Grudzień, jak co roku, jest już okresem finalizacji wcześniej zainicjowanych transakcji; poszukiwanie ofert ustępuje poszukiwaniu prezentów i przygotowaniom do świąt. Można powiedzieć, że rynek nieruchomościowy zapada w zimowy sen. Gwałtownego przebudzenia możemy się spodziewać już w drugiej połowie stycznia.
Zapowiadane od wielu miesięcy zmiany w programie Rodzina na Swoim nie wejdą w życie przed końcem roku - projekt nowelizacji ustawy utknął w Komisji Prawniczej i nie zdążył go przegłosować sejm. Teoretycznie zmiany mogą wejść teraz w życie w lutym, ale w rzeczywistości oczekujemy ich raczej na początku kwietnia - gdy rozpocznie się nowy kwartał. Przypomnijmy, że chodzi o ograniczenie dostępu do dopłat do kredytów. Przede wszystkim projekt zakłada obniżenie limitów cen nieruchomości dopuszczonych do RnS o 14,3 proc. co znacznie ograniczy dostęp do kredytów w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. Ponadto program zostanie ograniczony do rynku pierwotnego, czyli preferencyjnego kredytu nie uzyskamy kupując nieruchomość z drugiej ręki. Dla potencjalnych kredytobiorców ma to ogromne znaczenie, gdyż sześć na dziesięć mieszkań kupowanych w RnS pochodzi właśnie z rynku wtórnego. Wprowadzono też maksymalny wiek kredytobiorcy: dopłaty mogą być stosowane, jeżeli złoży on wniosek kredytowy najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym kończy 35 lat, co spowoduje wykluczenie co czwartego chętnego na dopłaty. Jedyną dobrą wiadomością dla kupujących mieszkania jest rozszerzenie grupy beneficjentów RnS o osoby samotne oraz żyjące w związkach partnerskich. Dotyczy to tylko mieszkań (bez domów) o powierzchni do 50 m2 (dla rodzin jest to 75 m2), przy czym przy kalkulacji wysokości dopłat uwzględnione będzie maksymalnie 30 m2 (dla rodzin 50 m2). Nowi beneficjenci programu będą mogli z niego skorzystać tylko przy spełnieniu dodatkowego warunku: kupowane mieszkanie musi być ich pierwszym. Tymczasem obecnie wystarczy, by w chwili podpisywania umowy nie być właścicielem nieruchomości.
W ofertach banków w grudniu nie działo się wiele, kolejną promocję wprowadził Bank DnB Nord, pozostali gracze raczej nie przejawiali aktywności. DnB Nord oferuje kredyt hipoteczny w euro (na kwotę co najmniej 150 tys. zł) bez prowizji oraz z marżą 0 proc. w pierwszym roku i 1,4 proc. od drugiego roku pod warunkiem wykupienia pakietu usług finansowych z ubezpieczeniami. W złotym marżę 1,4 pkt proc. dostaniemy pod warunkiem zadłużania się na co najmniej 400 tys. złotych.
Frank wciąż drożeje
Grudzień, podobnie jak listopad, był złym miesiącem dla osób posiadających kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim. W ciągu miesiąca kurs tej waluty wobec złotego wzrósł o ponad 15 groszy (o ponad 5 proc.) i kosztuje już ponad 3,17 zł. W międzyczasie stawka LIBOR CHF praktycznie nie zmieniła się i wskutek tego w ciągu zaledwie miesiąca rata kredytu we franku wzrosła o 5 proc. czyli o 18-26 zł (zależnie od marży) na każde 100 tys. złotych posiadanego kredytu.
Lepiej wiodło się zadłużonym w euro. W stosunku do notowań sprzed miesiąca euro staniało o prawie 4,5 gr (1,1 proc.) i w końcówce miesiąca średni kurs NBP znalazł się poniżej psychologicznej bariery 4 złotych. Ponieważ trzymiesięczna stawka EURIBOR w tym czasie praktycznie nie drgnęła, to o zmianie wysokości raty decyduje tylko kurs EUR/PLN. W zależności od parametrów danego kredytu wzrost kursu waluty spowodował spadek raty kredytu o 4-6 zł na każde 100 tys. zł zadłużenia.
W związku z oczekiwanym wzrostem stóp procentowych w Polsce, powoli zaczęła rosnąć stawka WIBOR decydująca o oprocentowaniu kredytów złotowych. W ostatnim miesiącu najpopularniejszy w bankach WIBOR 3M wzrósł z 3,85 do 3,93. Tak nieznaczne wahania są zbyt małe, by wpłynąć na stawki, wg których banki wyliczają oprocentowanie kredytów hipotecznych. Jeśli już do zmiany dochodzi, to w przełożeniu na obciążenie budżetu domowego nie wynosi ona więcej niż 5 zł na każde 100 tys. kredytu.
Rynek kawalerek
Małe, jednopokojowe mieszkania ze względu na najniższe ceny całkowite są najbardziej przystępnym dla klientów segmentem ofert. I choć metr kwadratowy tego typu lokali niejednokrotnie jest nawet dwa razy droższy od metra kwadratowego mieszkania 3 czy 4-pokojowego to i tak jest to najprostsza droga do własnego M – w przypadku kawalerki najłatwiej jest zebrać środki na minimalny wkład własny, stanowiący warunek uzyskania kredytu w banku.
Oferty sprzedaży kawalerek mają nadal niewielki udział w ogólnej podaży ofert. We Wrocławiu, Katowicach i Gdyni zaledwie co dziesiąte mieszkanie to lokal 1-pokojowy. W Warszawie kawalerki stanowią 13,6% wszystkich ofert, a w Łodzi 16,7%. Ograniczona podaż przy stosunkowo dużym popycie (w porównaniu z lokalami większymi) sprawiają, że właściciele tego rodzaju mieszkań nie są skłonni do negocjowania stawek. W efekcie tego ceny transakcyjne zwykle niewiele odbiegają od ofertowych. Jednak w 2011 roku ta sytuacja może się zacząć zmieniać za sprawą ofert z rynku pierwotnego. Zgodnie z zapowiedziami deweloperów małe – 1 i 2-pokojowe mieszkania będą stanowić znaczną część ofert w nowych, rozpoczynanych właśnie inwestycjach. źródło: "Raport z rynku nieruchomości Oferty.net i Open Finance"
Końcówka roku na rynku mieszkaniowym niczym nie zaskoczyła. Stawki wywoławcze na rynku wtórnym w listopadzie nie różniły się zbytnio od tych jakie obserwowaliśmy w ciągu ostatnich miesięcy. Minimalne miesięczne wahania – to w górę, to w dół – od dłuższego czasu są już normą.
Listopad można uznać za schyłkowy miesiąc na rynku mieszkaniowym. Grudzień, jak co roku, jest już okresem finalizacji wcześniej zainicjowanych transakcji; poszukiwanie ofert ustępuje poszukiwaniu prezentów i przygotowaniom do świąt. Można powiedzieć, że rynek nieruchomościowy zapada w zimowy sen. Gwałtownego przebudzenia możemy się spodziewać już w drugiej połowie stycznia.
Zapowiadane od wielu miesięcy zmiany w programie Rodzina na Swoim nie wejdą w życie przed końcem roku - projekt nowelizacji ustawy utknął w Komisji Prawniczej i nie zdążył go przegłosować sejm. Teoretycznie zmiany mogą wejść teraz w życie w lutym, ale w rzeczywistości oczekujemy ich raczej na początku kwietnia - gdy rozpocznie się nowy kwartał. Przypomnijmy, że chodzi o ograniczenie dostępu do dopłat do kredytów. Przede wszystkim projekt zakłada obniżenie limitów cen nieruchomości dopuszczonych do RnS o 14,3 proc. co znacznie ograniczy dostęp do kredytów w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. Ponadto program zostanie ograniczony do rynku pierwotnego, czyli preferencyjnego kredytu nie uzyskamy kupując nieruchomość z drugiej ręki. Dla potencjalnych kredytobiorców ma to ogromne znaczenie, gdyż sześć na dziesięć mieszkań kupowanych w RnS pochodzi właśnie z rynku wtórnego. Wprowadzono też maksymalny wiek kredytobiorcy: dopłaty mogą być stosowane, jeżeli złoży on wniosek kredytowy najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym kończy 35 lat, co spowoduje wykluczenie co czwartego chętnego na dopłaty. Jedyną dobrą wiadomością dla kupujących mieszkania jest rozszerzenie grupy beneficjentów RnS o osoby samotne oraz żyjące w związkach partnerskich. Dotyczy to tylko mieszkań (bez domów) o powierzchni do 50 m2 (dla rodzin jest to 75 m2), przy czym przy kalkulacji wysokości dopłat uwzględnione będzie maksymalnie 30 m2 (dla rodzin 50 m2). Nowi beneficjenci programu będą mogli z niego skorzystać tylko przy spełnieniu dodatkowego warunku: kupowane mieszkanie musi być ich pierwszym. Tymczasem obecnie wystarczy, by w chwili podpisywania umowy nie być właścicielem nieruchomości.
W ofertach banków w grudniu nie działo się wiele, kolejną promocję wprowadził Bank DnB Nord, pozostali gracze raczej nie przejawiali aktywności. DnB Nord oferuje kredyt hipoteczny w euro (na kwotę co najmniej 150 tys. zł) bez prowizji oraz z marżą 0 proc. w pierwszym roku i 1,4 proc. od drugiego roku pod warunkiem wykupienia pakietu usług finansowych z ubezpieczeniami. W złotym marżę 1,4 pkt proc. dostaniemy pod warunkiem zadłużania się na co najmniej 400 tys. złotych.
Frank wciąż drożeje
Grudzień, podobnie jak listopad, był złym miesiącem dla osób posiadających kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim. W ciągu miesiąca kurs tej waluty wobec złotego wzrósł o ponad 15 groszy (o ponad 5 proc.) i kosztuje już ponad 3,17 zł. W międzyczasie stawka LIBOR CHF praktycznie nie zmieniła się i wskutek tego w ciągu zaledwie miesiąca rata kredytu we franku wzrosła o 5 proc. czyli o 18-26 zł (zależnie od marży) na każde 100 tys. złotych posiadanego kredytu.
Lepiej wiodło się zadłużonym w euro. W stosunku do notowań sprzed miesiąca euro staniało o prawie 4,5 gr (1,1 proc.) i w końcówce miesiąca średni kurs NBP znalazł się poniżej psychologicznej bariery 4 złotych. Ponieważ trzymiesięczna stawka EURIBOR w tym czasie praktycznie nie drgnęła, to o zmianie wysokości raty decyduje tylko kurs EUR/PLN. W zależności od parametrów danego kredytu wzrost kursu waluty spowodował spadek raty kredytu o 4-6 zł na każde 100 tys. zł zadłużenia.
W związku z oczekiwanym wzrostem stóp procentowych w Polsce, powoli zaczęła rosnąć stawka WIBOR decydująca o oprocentowaniu kredytów złotowych. W ostatnim miesiącu najpopularniejszy w bankach WIBOR 3M wzrósł z 3,85 do 3,93. Tak nieznaczne wahania są zbyt małe, by wpłynąć na stawki, wg których banki wyliczają oprocentowanie kredytów hipotecznych. Jeśli już do zmiany dochodzi, to w przełożeniu na obciążenie budżetu domowego nie wynosi ona więcej niż 5 zł na każde 100 tys. kredytu.
Rynek kawalerek
Małe, jednopokojowe mieszkania ze względu na najniższe ceny całkowite są najbardziej przystępnym dla klientów segmentem ofert. I choć metr kwadratowy tego typu lokali niejednokrotnie jest nawet dwa razy droższy od metra kwadratowego mieszkania 3 czy 4-pokojowego to i tak jest to najprostsza droga do własnego M – w przypadku kawalerki najłatwiej jest zebrać środki na minimalny wkład własny, stanowiący warunek uzyskania kredytu w banku.
Oferty sprzedaży kawalerek mają nadal niewielki udział w ogólnej podaży ofert. We Wrocławiu, Katowicach i Gdyni zaledwie co dziesiąte mieszkanie to lokal 1-pokojowy. W Warszawie kawalerki stanowią 13,6% wszystkich ofert, a w Łodzi 16,7%. Ograniczona podaż przy stosunkowo dużym popycie (w porównaniu z lokalami większymi) sprawiają, że właściciele tego rodzaju mieszkań nie są skłonni do negocjowania stawek. W efekcie tego ceny transakcyjne zwykle niewiele odbiegają od ofertowych. Jednak w 2011 roku ta sytuacja może się zacząć zmieniać za sprawą ofert z rynku pierwotnego. Zgodnie z zapowiedziami deweloperów małe – 1 i 2-pokojowe mieszkania będą stanowić znaczną część ofert w nowych, rozpoczynanych właśnie inwestycjach. źródło: "Raport z rynku nieruchomości Oferty.net i Open Finance"
Subskrybuj:
Posty (Atom)