Blog nieruchomościowy opisujący sytuację na rynku nieruchomości w Polsce. Ceny mieszkań domów i działek na rynku pierwotnym i wtórnym. Ocena portali nieruchomości z bezpopśrednimi ofertami nieruchomości zamieszczanymi przez właściciela.
środa, 5 grudnia 2012
Grudniowe kredytobranie
Prezenty, zakupy i wyjazdy świąteczne, kończący się program Rodzina na Swoim… Pretekstów do zaciągnięcia kredytu w ostatnim miesiącu tego roku jest dużo. Dużo jest również możliwości zadłużania się. Karta kredytowa, zakupy w systemie ratalnym, kredyt gotówkowy, kredyt hipoteczny. Szukamy odpowiedzi na pytanie, który z tych produktów bankowych ma szansę stać się hitem grudnia? Kredyt gotówkowy na święta? Nie dziękuję. Grudzień wiąże się zazwyczaj ze zwiększonymi wydatkami finansowymi Polaków, a Święta Bożego Narodzenia dosyć poważnie uszczuplają budżet domowy. Jak pokazuje ostatnie badanie firmy doradczej Deloitte „Polacy na Gwiazdkę – praktyczni czy romantyczni?”, w tym roku ostrożniej podchodzą do zakupów świątecznych. Chociaż przeciętna polska rodzina planuje wydać na prezenty i organizacje świąt o 12% więcej niż w 2011 roku, czyli średnio 1280 złotych, to jednak większość Polaków, bo aż 82% deklaruje, że święta sfinansuje z oszczędności. I chociaż banki w grudniu ścigają się na hasła reklamowe zachęcające do zadłużania się na święta, to mimo wszystko deklarowany udział kredytów bankowych w finansowaniu świąt jest nadal niewielki, bo wynosi zaledwie 5%, a do tego jeszcze spadł o 1% w porównaniu z rokiem poprzednim. - W grudniu można zaobserwować rzeczywiście większą skłonność Polaków do zadłużania się związanego z wydatkami świątecznymi. Wiedzą o tym również eksperci bankowi, którzy na ten czas szykują promocje w ofertach i wzmożone akcje marketingowe. Tutaj należy wspomnieć, że popularne są nie tylko kredyty gotówkowe, ale również zadłużenia na karcie kredytowej czy zakupy na raty. W większości sumy pożyczane w ten sposób nie są duże i wahają się w granicach od kilku do kilkunastu tysięcy złotych – tłumaczy Michał Krajkowski, ekspert Domu Kredytowego Notus. Grudzień pod znakiem rodziny na swoim? Całkiem możliwe. Kredyty konsumpcyjne nie będą raczej hitem grudnia 2012 r, mogą za to okazać się nim kredyty hipoteczne w programie Rodzina na Swoim. Tylko do końca miesiąca, zatem do 31 grudnia br. można składać wnioski o rządowe dofinansowanie zakupu nieruchomości dla rodzin i singli. Kończący się program, w skrócie nazywany RnS, jest w ostatnim czasie mocno eksploatowany, szczególnie przez deweloperów, którzy w ostatnich trzech miesiącach tego roku postawili na promocję swoich inwestycji właśnie w kontekście programu dopłat. - Czwarty kwartał bieżącego roku, to zgodnie z oczekiwaniami wzrost zainteresowania kredytami Rodzina na Swoim. Wielu klientów, którzy do tej pory nie skorzystali z programu, właśnie teraz pyta o możliwość uzyskania dofinansowania do odsetek w ciągu pierwszych ośmiu lat kredytu. Część osób zwlekała ze złożeniem wniosku na ostatnią chwilę, oczekując dalszego spadku cen nieruchomości. Jednak, by z skorzystać z rządowego wparcia trzeba spełnić wiele warunków, a przede wszystkim znaleźć inwestycję, która mieści się w wymogach cenowych programu. W tej chwili to najtrudniejsza rzecz, bo w wielu lokalizacjach coraz mniej nieruchomości jest wystawionych na sprzedaż w limitach cenowych określonych przez ustawodawcę. Dodatkowo, jeśli klienci chcą otrzymać dopłaty, to muszą podpisać umowę przedwstępną zakupu nieruchomości jeszcze w grudniu i do końca roku złożyć wniosek kredytowy – wyjaśnia Michał Krajkowski z DK Notus. Osoby planujące zakup nieruchomości warto, aby mimo wszystko nie czekały z zakupem nieruchomości do przyszłego roku, w oczekiwaniu na dalsze spadki cen nieruchomości, tylko sprawdziły dokładnie, czy dana inwestycja mieści się w wymogach RnS i powalczyły o 50% dofinansowanie do odsetek w ciągu pierwszych 8 lat kredytu. A może się uda zaoszczędzić nawet do 35 tysięcy złotych na kredycie. Przypominamy, kto może ubiegać się o kredyt w RnS Kredyt preferencyjny skierowany jest do 3 grup klientów i tylko spełniając określone kryteria można o takie wsparcie się ubiegać. O dopłaty mogą wnioskować małżeństwa, osoby samotnie wychowujące dzieci lub prowadzące jednoosobowe gospodarstwo domowe, czyli tzw. single. Dodatkowo kredytobiorca nie może mieć ukończonych 35 lat. Tej zasady nie muszą spełniać osoby samotnie wychowujące dzieci, ponadto w przypadku małżeństw kryterium wieku musi spełniać przynajmniej jedna osoba. Podpisując umowę kredytową nie można także być właścicielem innej nieruchomości mieszkaniowej, a singiel dodatkowo nie mógł być wcześniej posiadaczem mieszkania czy domu. Dla jednoosobowego gospodarstwa nabywana nieruchomość musi być tą pierwszą w życiu. Jeśli tylko spełniamy, jako klienci kryteria programu warto zastanowić się na zaciągnięciem kredytu z dopłatami. Przez pierwsze 8 lat okresu kredytowania otrzymujemy wsparcie w postaci dopłat w wysokości połowy raty odsetkowej.
wtorek, 23 października 2012
Ceny mieszkań zaczynają pikować
Najbardziej spuścili z tonu oferujący mieszkania na obrzeżach dużych miast - tam od początku roku ceny spadły nawet o 10 - 15 proc. Na przykład w podwarszawskim Piastowie na osiedlu Kościuszki gotowe lokale można kupić już za 4,7 tys. zł za 1 mkw., podczas gdy za podobne na Żoliborzu czy Mokotowie trzeba zapłacić 7 - 8 tys. zł. Podobnie jest w Grodzisku Mazowieckim czy w Jabłonnie, gdzie przybywa ofert za niespełna 5 tys. zł.
Doczekaliśmy czasów, kiedy na klientów działają wyłącznie solidne upusty, ewentualnie wykończenie pod klucz w cenie. Na obrzeżach decydują się zamieszkać głównie ludzie młodzi, z ograniczoną zdolnością kredytową. Drugą grupą są rodziny z dziećmi, które sprzedały mniejsze mieszkanie bliżej centrum, aby kupić większe. Taka inwestycja wiąże się jednak z dłuższymi dojazdami do pracy. Atutem zaś jest bliskość terenów rekreacyjnych i coraz lepsza infrastruktura lokalna.
Choć na razie trend na rynku jest wyraźnie spadkowy, to analitycy przewidują, że w najbliższych latach wartość lokali na peryferyjnych osiedlach będzie rosła. Szczególnie w pobliżu już wybudowanych lub planowanych ciągów komunikacyjnych, takich jak most Północny w Warszawie czy autostrada A2.
Zdaniem ekspertów, rozwój taniego budownictwa mieszkaniowego na obrzeżach miast odzwierciedla siłę nabywczą Polaków. Statystyczny Kowalski zarabiający 3,6 tys. zł brutto może sobie pozwolić na kredyt w wysokości około 250 tys. zł. Między innymi dlatego ponad 80 proc. z rozpoczętych w tym roku inwestycji to lokale z segmentu popularnego - w gorszej lokalizacji, ale za to tanie.
Niestety, mimo że nieruchomości tanieją, to - jak wynika z szacunków rządu - w kraju nadal brakuje 1,5 - 1,7 mln mieszkań. Rocznie przybywa 120 - 160 tys. lokali.
środa, 17 października 2012
Mieszkania na sprzedaż
Lista Mieszkań na sprzedaż w portalu nieruchomości przezwlasciciela.pl. Są to oferty bezpośrednie bezpośrednio od właściciela z pominięciem pośredników.
Mieszkania bezpośrednio
wtorek, 3 kwietnia 2012
Nieuczciwi pośrednicy nieruchomości
Wygląda na to, że obowiązujące przepisy regulujące rynek nieruchomości nie zdają egzaminu. Poniższy przykład jest argumentem za deregulacją.
Broker nieruchomości, który nie miał licencji pośrednika, spółdzielcze własnościowe mieszkanie na Bemowie oferował kilku klientom. Lokal był wstawiony do agencji nieruchomości, w której pracował. W połowie lutego br. w kancelarii notarialnej na Ochocie doszło do podpisania pierwszej umowy przedwstępnej sprzedaży tej nieruchomości. Klient zapłacił gotówką 20 tys. zł zaliczki. Cenę mieszkania ustalono na 320 tys. zł.
Dwa tygodnie później pośrednik chciał zawrzeć kolejną umowę z nowymi nabywcami. Strony stawiły się w tej samej kancelarii notarialnej. Do transakcji jednak nie doszło. Do akcji wkroczyła policja.
Jeszcze przed podpisaniem umowy sprzedaży niedoszli nabywcy zaczęli mieć wątpliwości co do rzetelności sprzedającego – tłumaczy Monika Lewandowska ze stołecznej prokuratury. – Powiadomili policję. Wcześniej klienci sprawdzili w spółdzielni dokumenty, które przedstawił im pośrednik. Okazało się, że zaświadczenie z SM Wola mówiące, że sprzedający ma prawo do mieszkania, zostało sfałszowane.
Szczęśliwie podejrzliwością wykazali się sami nabywcy. Niestety, notariusze nie zawsze są tak czujni.
Członek Rady Izby Notarialnej w Warszawie, mówi, że podstawowym dokumentem potrzebnym do sprzedaży spółdzielczego własnościowego mieszkania bez prowadzonej księgi wieczystej jest zaświadczenie ze spółdzielni, że sprzedającemu przysługuje prawo do lokalu.
To substytut odpisu księgi wieczystej. Bez takiego dokumentu akt notarialny nie może być sporządzony, chyba że zgodziłby się na to kupujący. Podkreśla, że samo zaświadczenie ze spółdzielni to nie wszystko. Potrzebne są też dokumenty potwierdzające nabycie prawa do tego lokalu, np. stwierdzenie sądu o nabyciu spadku czy akt dokumentujący kupno. Jeśli przedstawione dokumenty budzą wątpliwości, to notariusz odmówi transakcji.
W opisywanej sprawie notariusza nic jednak nie zaniepokoiło. Agent ze sfałszowanymi dokumentami dwa razy przyszedł do tej samej kancelarii. Zdekonspirowany przez samych klientów agent usłyszał zarzuty sfałszowania dokumentów oraz posługiwania się nimi w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.
wtorek, 27 marca 2012
Kupujmy działki
Działki bez pośredników
Dobrą inwestycją, a zarazem lokatą kapitału jest zakup ziemi. Jej ceny raczej nie spadną, a zysku nie pochłonie inflacja. I choć tempo wzrostu cen jest mniejsze, to w przeciwieństwie do giełdy czy rynku mieszkań ceny ziemi rolnej ciągle pną się do góry, dając bezpieczny i godziwy zysk. Podstawową zaletą inwestowania w grunty rolne jest to, że potencjalna rentowność niejednokrotnie przekracza 20 proc. w skali roku - o ile oczywiście grunt zostanie poprawnie dobrany pod kątem inwestycyjnym. Minusem dla niektórych inwestorów może okazać się dłuższa perspektywa czasu takiej inwestycji - na szybkie zyski nie ma co liczyć. Odpowiednie dobranie i zakup ziemi pod inwestycje jest trudniejszy niż kupno np. mieszkania. Plusem jest jednak znacznie niższa kwota potrzebna do inwestycji - już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Oferty sprzedaży działki można znaleźć nawet poniżej 20 tys. zł. Zdaniem ekspertów rynek ziemi wciąż dostarcza wysokich stóp zwrotu, jednak ceny już nie rosną na nim w tak zawrotnym tempie jak w pierwszych latach po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Nasza akcesja miała miejsce w 2004 r. i z roku na rok grunty rolne były coraz droższe. W 2004 roku jeden hektar ziemi rolnej według Agencji Nieruchomości Rolnych kosztował średnio 4,7 tys. zł. W 2005 r. był wart już 5,6 tys. zł, w 2006 r. 7,4 tys., w 2007 r. 9,8 tys., a w 2008 r. aż 12,5 tys. W 2010 roku ceny gruntów osiągnęły poziom 14,9 tys. zł, w 2011 r. 15,3 tys., a w ciągu trudnego dla rynków finansowych 2011 r. podrożały o 12 proc. i na koniec roku za hektar musieliśmy płacić średnio 17,2 tys. Oczywiście nie w całej Polsce sytuacja wygląda jednakowo. Jednak jeszcze większe zróżnicowanie panuje na rynku ziemi budowlanej, który jest podzielony na szereg mikrorynków. Czy każdy może zainwestować w grunty rolne? Niby tak, choć trzeba się do tego odpowiednio przygotować. Eksperci podpowiadają, że należy szukać metod zwiększenia wartości nieruchomości niezależnie od tendencji panujących na rynku. W jaki sposób? Należy wybierać działki, które zdrożeją w wyniku zmian otoczenia lub działań przeprowadzanych w ich obrębie. To jednak rynek dla znawców, bo nie każdy grunt kupiony po stosunkowo niskiej cenie ma szanse na wzrost wartości. Podstawą jest znajomość lokalnego rynku nieruchomości, uwarunkowań rozwoju gminy, a także planów rozbudowy lokalnej infrastruktury, co ma szalenie duże znaczenie dla kształtowania się cen w przyszłości. Najbardziej efektywne inwestycje są związane z zakupem działek rolnych, które zyskują po odrolnieniu.
Dobrą inwestycją, a zarazem lokatą kapitału jest zakup ziemi. Jej ceny raczej nie spadną, a zysku nie pochłonie inflacja. I choć tempo wzrostu cen jest mniejsze, to w przeciwieństwie do giełdy czy rynku mieszkań ceny ziemi rolnej ciągle pną się do góry, dając bezpieczny i godziwy zysk. Podstawową zaletą inwestowania w grunty rolne jest to, że potencjalna rentowność niejednokrotnie przekracza 20 proc. w skali roku - o ile oczywiście grunt zostanie poprawnie dobrany pod kątem inwestycyjnym. Minusem dla niektórych inwestorów może okazać się dłuższa perspektywa czasu takiej inwestycji - na szybkie zyski nie ma co liczyć. Odpowiednie dobranie i zakup ziemi pod inwestycje jest trudniejszy niż kupno np. mieszkania. Plusem jest jednak znacznie niższa kwota potrzebna do inwestycji - już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Oferty sprzedaży działki można znaleźć nawet poniżej 20 tys. zł. Zdaniem ekspertów rynek ziemi wciąż dostarcza wysokich stóp zwrotu, jednak ceny już nie rosną na nim w tak zawrotnym tempie jak w pierwszych latach po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Nasza akcesja miała miejsce w 2004 r. i z roku na rok grunty rolne były coraz droższe. W 2004 roku jeden hektar ziemi rolnej według Agencji Nieruchomości Rolnych kosztował średnio 4,7 tys. zł. W 2005 r. był wart już 5,6 tys. zł, w 2006 r. 7,4 tys., w 2007 r. 9,8 tys., a w 2008 r. aż 12,5 tys. W 2010 roku ceny gruntów osiągnęły poziom 14,9 tys. zł, w 2011 r. 15,3 tys., a w ciągu trudnego dla rynków finansowych 2011 r. podrożały o 12 proc. i na koniec roku za hektar musieliśmy płacić średnio 17,2 tys. Oczywiście nie w całej Polsce sytuacja wygląda jednakowo. Jednak jeszcze większe zróżnicowanie panuje na rynku ziemi budowlanej, który jest podzielony na szereg mikrorynków. Czy każdy może zainwestować w grunty rolne? Niby tak, choć trzeba się do tego odpowiednio przygotować. Eksperci podpowiadają, że należy szukać metod zwiększenia wartości nieruchomości niezależnie od tendencji panujących na rynku. W jaki sposób? Należy wybierać działki, które zdrożeją w wyniku zmian otoczenia lub działań przeprowadzanych w ich obrębie. To jednak rynek dla znawców, bo nie każdy grunt kupiony po stosunkowo niskiej cenie ma szanse na wzrost wartości. Podstawą jest znajomość lokalnego rynku nieruchomości, uwarunkowań rozwoju gminy, a także planów rozbudowy lokalnej infrastruktury, co ma szalenie duże znaczenie dla kształtowania się cen w przyszłości. Najbardziej efektywne inwestycje są związane z zakupem działek rolnych, które zyskują po odrolnieniu.
sobota, 24 marca 2012
Deweloperzy znaleźli sposób na ominięcie niekorzystnej ustawy
Nieruchomości mieszkania
Wystarczy zawrzeć fikcyjną umowę: obietnicę sprzedaży mieszkania, aby uciec z inwestycją od kleszczy niekorzystnych przepisów, które wchodzą pod koniec kwietnia. Budowlańcy produkują więc tony papierów.
Wystarczy zawrzeć fikcyjną umowę: obietnicę sprzedaży mieszkania, aby uciec z inwestycją od kleszczy niekorzystnych przepisów, które wchodzą pod koniec kwietnia. Budowlańcy produkują więc tony papierów.
Ustawa deweloperska zacznie obowiązywać 29 kwietnia. Deweloperzy tygodniami studiowali jej przepisy, żeby znaleźć furtkę, która pozwoli im uciec od niekorzystnych dla nich rozwiązań. I znaleźli, masowe korzystanie z niej już odbija się w danych statystycznych jako ożywienie w branży. GUS wyliczył, że liczba pozwoleń na budowę w pierwszych miesiącach 2012 r. wzrosła o ponad połowę w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku, a mieszkań rozpoczętych – o 6 procent. Rozpoczęcie sprzedaży przed czasem obowiązywania nowych przepisów wyłącza inwestycję spod ich działania.
Wystarczy ogłoszenie z ofertą sprzedaży mieszkań, aby uciec spod ustawy. Do tego jedna czy dwie umowy np. z naszymi pracownikami i choć nie ma nawet dziury w ziemi, nie będzie obowiązywać nas ustawa. Dlatego deweloperzy zawierają masowo tzw. umowy rezerwacyjne na mieszkania z fikcyjnymi kupującymi. Są to umowy niezobowiązujące, tzn. nie ma w nich wskazanej kwoty, jaką trzeba zapłacić za mieszkanie, ani czasu, do kiedy powinna zostać podpisana ostateczna umowa sprzedaży. Prawnicy doradzają też, by deweloperzy wydawali klientom pisemne oświadczenia, w których się zobowiązują, że w późniejszym terminie podpiszą z kupującym umowę na sprzedaż danego mieszkania.
Deweloperom zależy na wymknięciu się ustawie, gdyż obciąża ich kosztownymi obowiązkami. To powoduje, że klient będzie miał do wyboru tanie mieszkania budowane według starych przepisów lub droższe, ale gwarantujące mu większe bezpieczeństwo, zbudowane zgodnie z nową ustawą. Przewiduje ona, że deweloper ma obowiązek założenia rachunku powierniczego w banku, na który będą trafiać pieniądze kupujących mieszkania. Rachunki takie mogą być otwarte, czyli pieniądze od klientów będą wypłacane deweloperowi etapami, po skończeniu danej partii inwestycji. W przypadku rachunków powierniczych zamkniętych deweloper dostanie pieniądze po całkowitej realizacji projektu. A to dla niego duża trudność, bo prace będzie musiał finansować albo z oszczędności, albo z kredytu bankowego, który jest coraz droższy i trudniejszy do otrzymania. Do tej pory wielu deweloperów kredytowało się pieniędzmi klientów.
Deregulacja rynku nieruchomości - szykują się protesty
Już w kwietniu odbędzie się demonstracja zawodów rynku nieruchomości. Zdaniem manifestantów rząd zamiast argumentów przy stole negocjacyjnym zmusza ich do demonstracji. Przymuszeni "bezczynnością Rządu, przymuszeni ignorowaniem potrzeb rynku nieruchomości, zmuszeni niebezpiecznymi dla zwykłych obywateli projektami deregulacyjnymi Ministra Sprawiedliwości" zwołują pierwszą w wolnej Polsce Manifestację 9 Federacji rynku nieruchomości. Manifestacja odbędzie się w obronie klientów (nie jestem pewien, czy klienci o tym wiedzą) i w obronie kwalifikacji zawodów rynku nieruchomości. Podobno minister Gowin nie prowadzi z rynkiem nieruchomości żadnych konsultacji. Moim zdaniem całkiem słusznie, bo czy z rynkiem można cokolwiek konsultować? Według protestujących, pomysł wpuszczenia na rynek nieruchomości osób bez żadnego wykształcenia budzi obawy konsumentów. Których konsumentów dokładnie nie wiadomo. Konsumenci odezwijcie się!
Jak sprzedawać, kupować lub wynajmować, to tylko na przezwlasciciela.pl
Jak sprzedawać, kupować lub wynajmować, to tylko na przezwlasciciela.pl
środa, 14 marca 2012
Mieszkania ciągle tanieją
Mieszkania nadal tanieją - wynika z najnowszej, cokwartalnej informacji Instytutu Ekonomicznego NBP. Narodowy Bank Polski podkreśla jednocześnie, że mimo to deweloperzy rozpoczynają nowe inwestycje.
Średnia cena transakcyjna metra kwadratowego mieszkania na rynku pierwotnym obliczona dla 10 największych miast Polski obniżyła się do 4601 złotych w IV kwartale 2011 roku z 4751 złotych w III kwartale. Na rynku wtórnym średnia ta spadła do 4099 z 4129, przy czym ceny te są mocno zróżnicowane i wynoszą od 3078 złotych w Zielonej Górze do 7899 złotych w Warszawie. Ceny realne, odnoszone do wzrostu wynagrodzeń lub inflacji, spadały jeszcze wyraźniej.
Mimo postępującego spadku cen, deweloperzy rozpoczynali nowe inwestycje, co analitycy tłumaczą wciąż relatywnie dobrą zyskownością tego biznesu. Dodatkową motywacją do rozpoczynania nowych budów może być vacatio legis nowej ustawy deweloperskiej, która wejdzie w życie w kwietniu. Budowy rozpoczynane po tej dacie będą podlegały nowym rygorom, gwarantującym większą ochronę praw nabywców mieszkań.
Autorzy analizy przypominają, że w IV kwartale ubiegłego roku banki rezygnowały z udzielania kredytów mieszkaniowych w walutach obcych. To sprawiło, że kredyty rosły wolniej niż rok wcześniej, mimo wysokich wypłat kredytów Rodzina na swoim i niewielkiego.
Średnia cena transakcyjna metra kwadratowego mieszkania na rynku pierwotnym obliczona dla 10 największych miast Polski obniżyła się do 4601 złotych w IV kwartale 2011 roku z 4751 złotych w III kwartale. Na rynku wtórnym średnia ta spadła do 4099 z 4129, przy czym ceny te są mocno zróżnicowane i wynoszą od 3078 złotych w Zielonej Górze do 7899 złotych w Warszawie. Ceny realne, odnoszone do wzrostu wynagrodzeń lub inflacji, spadały jeszcze wyraźniej.
Mimo postępującego spadku cen, deweloperzy rozpoczynali nowe inwestycje, co analitycy tłumaczą wciąż relatywnie dobrą zyskownością tego biznesu. Dodatkową motywacją do rozpoczynania nowych budów może być vacatio legis nowej ustawy deweloperskiej, która wejdzie w życie w kwietniu. Budowy rozpoczynane po tej dacie będą podlegały nowym rygorom, gwarantującym większą ochronę praw nabywców mieszkań.
Autorzy analizy przypominają, że w IV kwartale ubiegłego roku banki rezygnowały z udzielania kredytów mieszkaniowych w walutach obcych. To sprawiło, że kredyty rosły wolniej niż rok wcześniej, mimo wysokich wypłat kredytów Rodzina na swoim i niewielkiego.
wtorek, 13 marca 2012
Mieszkanie małe, ciasne, ale własne
Mieszkania bezpośrednio
Salon, sypialnia, kuchnia i łazienka, a to wszystko na powierzchni równej metrażowi kawalerki. Deweloperzy coraz częściej budują tak, by zmieścić jak najwięcej pokoi na jak najmniejszej powierzchni. Mieszkania kompaktowe to pomysł na to, jak poradzić sobie z malejącą zdolnością kredytową. Średnia powierzchnia mieszkań sprzedawanych na rynku pierwotnym spada. W 2008 r. wynosiła ok. 68 mkw., a pod koniec roku 2011 spadła do 59,7 mkw. Już teraz w dużych miastach największym zainteresowaniem cieszą się lokale o metrażu od 41 do 60 mkw. Podobnie wygląda sytuacja na rynku wtórnym – przeciętna powierzchnia mieszkań używanych wystawianych na sprzedaż jest obecnie o 6 mkw. niższa niż w pierwszym kwartale 2009 r. Jeszcze niedawno normą w ofercie deweloperów były dwupokojowe mieszkania o metrażu minimum 50 mkw. Modne były duże, otwarte przestrzenie. Okazało się jednak, że po zmianie zasad udzielania kredytów hipotecznych po prostu nas na takie apartamenty nie stać. Takie mieszkania nie zawsze są praktyczne, zwłaszcza gdy mieszka w nimrodzina z dziećmi, dla której wygody mieszkanie powinno mieć zarówno salon, jak i sypialnię rodziców oraz pokój dziecinny. Dlatego dziś coraz częściej na takiej powierzchni projektuje się trzy pokoje, a dwa planuje się nawet na 30 m kw. Zakup kompaktowego mieszkania zwykle wynika z ograniczonych możliwości zaciągnięcia kredytu. Klient, chcąc spełnić wymogi stawiane przez bank, szuka mieszkania o niższej cenie, a więc i powierzchni, ale z pożądaną liczbą pokoi. Dlatego też deweloperzy oferują coraz częściej tzw. mieszkania kompaktowe. Pod tą nazwą kryją się lokale o niewielkiej powierzchni, na której projektuje się jak najwięcej pomieszczeń. Dzięki temu można np. wydzielić nie tylko salon, ale też osobną, choć zwykle niewielką sypialnię czy pokoik dla dziecka. – To właśnie dwu i trzypokojowe lokale o niewielkiej powierzchni, a dzięki temu relatywnie niższej cenie cieszą się obecnie największym zainteresowaniem nabywców. Dobre mieszkanie kompaktowe daje duże możliwości aranżacyjne, ale ze względu na mały metraż wymaga pomysłowości. Stąd także w ofercie wielu producentów pojawiają się meble wielofunkcyjne czy rozkładane, dedykowane właśnie lokalom tego typu, bo umożliwiają zaoszczędzenie tak cennego miejsca.
Salon, sypialnia, kuchnia i łazienka, a to wszystko na powierzchni równej metrażowi kawalerki. Deweloperzy coraz częściej budują tak, by zmieścić jak najwięcej pokoi na jak najmniejszej powierzchni. Mieszkania kompaktowe to pomysł na to, jak poradzić sobie z malejącą zdolnością kredytową. Średnia powierzchnia mieszkań sprzedawanych na rynku pierwotnym spada. W 2008 r. wynosiła ok. 68 mkw., a pod koniec roku 2011 spadła do 59,7 mkw. Już teraz w dużych miastach największym zainteresowaniem cieszą się lokale o metrażu od 41 do 60 mkw. Podobnie wygląda sytuacja na rynku wtórnym – przeciętna powierzchnia mieszkań używanych wystawianych na sprzedaż jest obecnie o 6 mkw. niższa niż w pierwszym kwartale 2009 r. Jeszcze niedawno normą w ofercie deweloperów były dwupokojowe mieszkania o metrażu minimum 50 mkw. Modne były duże, otwarte przestrzenie. Okazało się jednak, że po zmianie zasad udzielania kredytów hipotecznych po prostu nas na takie apartamenty nie stać. Takie mieszkania nie zawsze są praktyczne, zwłaszcza gdy mieszka w nimrodzina z dziećmi, dla której wygody mieszkanie powinno mieć zarówno salon, jak i sypialnię rodziców oraz pokój dziecinny. Dlatego dziś coraz częściej na takiej powierzchni projektuje się trzy pokoje, a dwa planuje się nawet na 30 m kw. Zakup kompaktowego mieszkania zwykle wynika z ograniczonych możliwości zaciągnięcia kredytu. Klient, chcąc spełnić wymogi stawiane przez bank, szuka mieszkania o niższej cenie, a więc i powierzchni, ale z pożądaną liczbą pokoi. Dlatego też deweloperzy oferują coraz częściej tzw. mieszkania kompaktowe. Pod tą nazwą kryją się lokale o niewielkiej powierzchni, na której projektuje się jak najwięcej pomieszczeń. Dzięki temu można np. wydzielić nie tylko salon, ale też osobną, choć zwykle niewielką sypialnię czy pokoik dla dziecka. – To właśnie dwu i trzypokojowe lokale o niewielkiej powierzchni, a dzięki temu relatywnie niższej cenie cieszą się obecnie największym zainteresowaniem nabywców. Dobre mieszkanie kompaktowe daje duże możliwości aranżacyjne, ale ze względu na mały metraż wymaga pomysłowości. Stąd także w ofercie wielu producentów pojawiają się meble wielofunkcyjne czy rozkładane, dedykowane właśnie lokalom tego typu, bo umożliwiają zaoszczędzenie tak cennego miejsca.
piątek, 24 lutego 2012
Grupa dla ludzi sprzedających bezpośrednio nieruchomość
Forum nieruchomości
Grupa dla ludzi sprzedających bezpośrednio nieruchomość. Zapraszam do promocji swoich nieruchomości oraz w spółpracy w promowaniu portali oraz ogłoszeń bezpośrednio od właścicieli.
Grupa dla ludzi sprzedających bezpośrednio nieruchomość. Zapraszam do promocji swoich nieruchomości oraz w spółpracy w promowaniu portali oraz ogłoszeń bezpośrednio od właścicieli.
wtorek, 21 lutego 2012
Wielkich spadków cen mieszkań nie widać
Mieruchomości mieszkania
Przełom roku nie przyniósł znaczących zmian w cenach mieszkań. Nieznaczne wzrosty cen nastąpiły w Białymstoku (1,3%), Krakowie (1,1%) i Olsztynie (1%). W tym samym czasie o min. 1% spadły ceny w Gdańsku (1,8%), Opolu (1,2%) i Katowicach (1%). Zmiany w pozostałych miastach były symboliczne – wynosiły poniżej 1%, co oznaczało różnicę w cenie 1 m2 rzędu od kilku do kilkudziesięciu zł. W całym kraju spadają średnie ceny ofertowe mieszkań o średnich i dużych powierzchniach. Jednak w przypadku mniejszych mieszkań – o pow. do 30 m2 – mówienie o spadku cen wymaga większej precyzyjności. Po przyjrzeniu się cenom lokali wystawianym do sprzedaży w sześciu największych aglomeracjach okazuje się, że te nie wszędzie wpisały się w ogólnokrajowy trend spadkowy.W Poznaniu średnia cena za mieszkania o pow. do 30 m2 wynosi obecnie 6190 zł za m2 i jest o 1,3% wyższa od obowiązującej przed dwoma laty (6109 zł/m2). Jeszcze większy, wynoszący aż 4,4% wzrost średniej ceny nastąpił w Krakowie. Na początku 2010 roku małe mieszkania wystawiane były do sprzedaży za średnią cenę 7729 zł za m2. W styczniu 2012 r., a więc po dwóch latach ograniczania dostępności kredytów, niestabilności kursów walut, spadku popytu na mieszkania i wydłużeniu czasu sprzedaży, sprzedający zwiększyli swoje oczekiwania i oferują je w cenie 8071 zł za m2. Mimo niekorzystnej koniunktury bardzo stabilne pozostają ceny małych mieszkań w Warszawie i Katowicach. W stolicy średnia cena ofertowa spadła w ciągu dwóch lat o zaledwie 0,8%, a w Katowicach o 0,2%. Większy – wynoszący 3,6% spadek cen małych mieszkań zanotował Gdańsk.
sobota, 18 lutego 2012
Początek roku - dobry moment na zakup działki budowlanej
Na początku roku wybór tanich działek jest największy, poza tym lepiej widać mankamenty danej lokalizacji. Przed rokiem w Warszawie sprzedający żądali minimum 110 zł, a obecnie - 160 zł za m kw. Jednak ceny atrakcyjnych działek są o wiele wyższe - sięgają nawet 4,5 tys. zł za metr. Równocześnie widać wyraźnie, że przeciętne działki o powierzchni do 2 tys. m kw. tanieją - ich średnia cena stopniała przez rok z 930 do 854 zł za m kw. W przypadku 100-metrowej działki daje to oszczędność 76 tys. zł. Z podobną sytuacją mamy do czynienia m.in. w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu, choć tam skala obniżek jest mniejsza. Działki generalnie są drogie, ale w tej chwili jest największy wybór tych najtańszych. Sprzedający chętniej zgadzają się na obniżki, bo - zwłaszcza na wsi - często potrzebują pieniędzy.
Warto wyruszyć w teren z jeszcze jednego powodu - widać wyraźnie, gdzie jest duża wilgotność, i gdzie występują podtopienia. Po odwilży w niektórych miejscach najpewniej będą stały głębokie na pół metra bajora wody. Nie może ona spłynąć, gdy system melioracyjny jest źle zaprojektowany lub został w wielu miejscach przerwany.
W przyszłości przed zakupem działki budowlanej będziemy mogli sprawdzić, czy w razie powodzi grozi zalanie tego terenu. M.in. w tym celu opracowywane są specjalne mapy ryzyka powodziowego w ramach projektu "Informatyczny System Osłony Kraju przed nadzwyczajnymi zagrożeniami (ISOK)". W miejscach najbardziej zagrożonych mają obowiązywać ograniczenia zabudowy. Na stronie internetowej Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej (www.kzgw.gov.pl ) można zobaczyć mapy województw z zaznaczonymi obszarami narażonymi na niebezpieczeństwo powodzi oraz z obszarami, na których wystąpienie powodzi jest prawdopodobne.
piątek, 17 lutego 2012
Rośnie zainteresowanie klientów mieszkaniami 2- i 3-pokojowymi
Nieruchomości z pierwszej ręki bezpośrednio od właściciela
Pierwsze są atrakcyjną alternatywą dla osób początkowo rozważających kupno kawalerki; drugie, bardziej perspektywiczne, są rozwiązaniem dla osób z dzieckiem oraz planujących powiększenie rodziny. Powierzchnia mieszkań 2-pokojowych w liczących maksymalnie 10 lat budynkach, wynosi średnio 52 m2. Oferowane do sprzedaży mieszkania 3-pokojowe z tego okresu mierzą średnio 75 m2. To stanowczo za dużo , jak na możliwości znacznej części obecnych klientów. Z uwagi na ceny poszukiwane są lokale zdecydowanie mniejsze. Takiemu zapotrzebowaniu odpowiadają oferty mieszkań w blokach z lat 60- i początku 70-tych. To w czasach Gomułki i na początku dekady Edwarda Gierka wznoszono całe osiedla, w których królują mieszkania 2-pokojowe o pow. ok. 35 m2 oraz 3-pokojowe, mierzące do 45 m2. Wybudowane w technologii „rama H” trzymają się dobrze i kuszą nie tylko małymi lokalami, ale często także bardzo dobrymi lokalizacjami. Znakiem rozpoznawczym mieszkań z tamtego okresu, choć z licznymi wyjątkami, są ciemne kuchnie, niskie stropy i małe łazienki. Te jednak nie stanowią dziś dużego problemu; miejsce obowiązkowej kiedyś, emaliowanej wanny z powodzeniem zajmuje teraz kabina prysznicowa i pralka. Dwa samodzielne pomieszczania, nawet o niewielkich powierzchniach, dają nabywcom namiastkę wygody - mniejszy pokój staje się sypialnią, a większy pokojem dziennym - salonem i jadalnią w jednym. Jeżeli istnieje taka możliwość to przez wyburzenie ścianki działowej pokój dzienny łączony jest z kuchnią, co czyni go bardziej przestronnym i wg panujących standardów - nowoczesnym. W mieszkaniach 3- pokojowych trzecie pomieszczenie zwykle przeznaczane jest na pokój dla dziecka, ewentualnie garderobę lub gabinet do pracy. Popularność 2- i 3-pokojowych mieszkań o małych metrażach przekłada się na ich ceny. W Warszawie średnie stawki, za jakie są oferowane, utrzymują się na poziomie ok. 8 000 zł za m2. W lepszych lokalizacjach – w Śródmieściu, na Mokotowie i na bliskiej Ochocie sięgają nawet 10 000 za m2. W bardziej oddalonych od centrum dzielnicach oscylują w granicach 7 000. zł. W serwisie Oferty.net można znaleźć wiele ofert tzw. kompaktowych mieszkań. Wśród nich są m.in. typowe 2-pokojowe lokale o pow. 27 m2 w blokach na warszawskim osiedlu "Za żelazną bramą". Ich ceny utrzymują się w granicach 260 000 - 270 000 zł. Większe o 16 m2 mieszkania 3-pokojowe z widną kuchnią, położone przy Parku Skaryszewskim na Pradze Południe albo z ciemną kuchnią na Woli kosztują ok. 320 000 zł (7 442 zł/m2). W innych miastach sytuacja jest podobna. Klienci także chcą kupować „więcej za mniej” - nadal szukają mieszkań 2- lub 3-pokojowych, ale zadowalają się tańszymi, o mniejszych metrażach. Takiemu zapotrzebowaniu najbardziej odpowiadają oferty sprzedaży mieszkań z lat 60’ i 70’. Kawalerki, z uwagi na najmniejsze powierzchnie, a co za tym idzie najniższe ceny całkowite, są najtańszymi ofertami sprzedaży mieszkań na rynku. Dlatego są obiektem nieustającego zainteresowania znacznej grupy klientów, którzy w myśl zasady „małe, ciasne, ale własne” planują w najbliższym czasie stać się posiadaczami własnego M. Ceny ofertowe kawalerek w największych miastach Polski są bardzo zróżnicowane. Najwyższe stawki obowiązują w Warszawie. Za m2 jednopokojowego lokum trzeba zapłacić w stolicy średnio 9 226 zł. Średnia cena za mieszkanie kształtuje się na poziomie 288 000 zł. Za cenę o 32 000 zł mniejszą niż w Warszawie, a więc ok. ćwierć miliona złotych, można nabyć kawalerkę pod Wawelem (256 000 zł); dalsze 40 000 zł mniej kosztowałby zakup kawalerki w Gdańsku (216 000 zł). Okrągłe 200 000 zł wynosi średnia cena jednopokojowego lokum w Gdyni. Za ponad 25% mniejszą kwotę niż w Gdyni i blisko dwa razy mniejszą niż w Warszawie można kupić kawalerkę w Białymstoku (148 000 zł). Aż trzy razy tańsze niż w stolicy są kawalerki oferowane do sprzedaży w Gorzowie Wielkopolskim.
Pierwsze są atrakcyjną alternatywą dla osób początkowo rozważających kupno kawalerki; drugie, bardziej perspektywiczne, są rozwiązaniem dla osób z dzieckiem oraz planujących powiększenie rodziny. Powierzchnia mieszkań 2-pokojowych w liczących maksymalnie 10 lat budynkach, wynosi średnio 52 m2. Oferowane do sprzedaży mieszkania 3-pokojowe z tego okresu mierzą średnio 75 m2. To stanowczo za dużo , jak na możliwości znacznej części obecnych klientów. Z uwagi na ceny poszukiwane są lokale zdecydowanie mniejsze. Takiemu zapotrzebowaniu odpowiadają oferty mieszkań w blokach z lat 60- i początku 70-tych. To w czasach Gomułki i na początku dekady Edwarda Gierka wznoszono całe osiedla, w których królują mieszkania 2-pokojowe o pow. ok. 35 m2 oraz 3-pokojowe, mierzące do 45 m2. Wybudowane w technologii „rama H” trzymają się dobrze i kuszą nie tylko małymi lokalami, ale często także bardzo dobrymi lokalizacjami. Znakiem rozpoznawczym mieszkań z tamtego okresu, choć z licznymi wyjątkami, są ciemne kuchnie, niskie stropy i małe łazienki. Te jednak nie stanowią dziś dużego problemu; miejsce obowiązkowej kiedyś, emaliowanej wanny z powodzeniem zajmuje teraz kabina prysznicowa i pralka. Dwa samodzielne pomieszczania, nawet o niewielkich powierzchniach, dają nabywcom namiastkę wygody - mniejszy pokój staje się sypialnią, a większy pokojem dziennym - salonem i jadalnią w jednym. Jeżeli istnieje taka możliwość to przez wyburzenie ścianki działowej pokój dzienny łączony jest z kuchnią, co czyni go bardziej przestronnym i wg panujących standardów - nowoczesnym. W mieszkaniach 3- pokojowych trzecie pomieszczenie zwykle przeznaczane jest na pokój dla dziecka, ewentualnie garderobę lub gabinet do pracy. Popularność 2- i 3-pokojowych mieszkań o małych metrażach przekłada się na ich ceny. W Warszawie średnie stawki, za jakie są oferowane, utrzymują się na poziomie ok. 8 000 zł za m2. W lepszych lokalizacjach – w Śródmieściu, na Mokotowie i na bliskiej Ochocie sięgają nawet 10 000 za m2. W bardziej oddalonych od centrum dzielnicach oscylują w granicach 7 000. zł. W serwisie Oferty.net można znaleźć wiele ofert tzw. kompaktowych mieszkań. Wśród nich są m.in. typowe 2-pokojowe lokale o pow. 27 m2 w blokach na warszawskim osiedlu "Za żelazną bramą". Ich ceny utrzymują się w granicach 260 000 - 270 000 zł. Większe o 16 m2 mieszkania 3-pokojowe z widną kuchnią, położone przy Parku Skaryszewskim na Pradze Południe albo z ciemną kuchnią na Woli kosztują ok. 320 000 zł (7 442 zł/m2). W innych miastach sytuacja jest podobna. Klienci także chcą kupować „więcej za mniej” - nadal szukają mieszkań 2- lub 3-pokojowych, ale zadowalają się tańszymi, o mniejszych metrażach. Takiemu zapotrzebowaniu najbardziej odpowiadają oferty sprzedaży mieszkań z lat 60’ i 70’. Kawalerki, z uwagi na najmniejsze powierzchnie, a co za tym idzie najniższe ceny całkowite, są najtańszymi ofertami sprzedaży mieszkań na rynku. Dlatego są obiektem nieustającego zainteresowania znacznej grupy klientów, którzy w myśl zasady „małe, ciasne, ale własne” planują w najbliższym czasie stać się posiadaczami własnego M. Ceny ofertowe kawalerek w największych miastach Polski są bardzo zróżnicowane. Najwyższe stawki obowiązują w Warszawie. Za m2 jednopokojowego lokum trzeba zapłacić w stolicy średnio 9 226 zł. Średnia cena za mieszkanie kształtuje się na poziomie 288 000 zł. Za cenę o 32 000 zł mniejszą niż w Warszawie, a więc ok. ćwierć miliona złotych, można nabyć kawalerkę pod Wawelem (256 000 zł); dalsze 40 000 zł mniej kosztowałby zakup kawalerki w Gdańsku (216 000 zł). Okrągłe 200 000 zł wynosi średnia cena jednopokojowego lokum w Gdyni. Za ponad 25% mniejszą kwotę niż w Gdyni i blisko dwa razy mniejszą niż w Warszawie można kupić kawalerkę w Białymstoku (148 000 zł). Aż trzy razy tańsze niż w stolicy są kawalerki oferowane do sprzedaży w Gorzowie Wielkopolskim.
sobota, 4 lutego 2012
Deweloperzy nacisnęli mocno na hamulec
Deweloperzy nacisnęli mocno na hamule. Wygląda na to, że z kwartału na kwartał topnieje liczba mieszkań wprowadzanych przez deweloperów do sprzedaży. To sygnał, że, jesli ten trend się utrzyma, oferta deweloperów zacznie się kurczyć. Jednak póki co bardzo daleki jestem od stwierdzenia typu: ludzie kupujcie mieszkania, bo już niebawem zacznie ich brakować, a wtedy zaczną rosnąć ceny!
Mieszkania oferty sprzedaży
Mieszkania oferty sprzedaży
piątek, 15 kwietnia 2011
Wynajem nie gwarantuje wysokich zysków
W obliczu malejących stawek w dalszym ciągu potencjalnie lepszą inwestycją okazują się obligacje, a nawet lokaty bankowe. W porównaniu z poprzednim miesiącem średnia rentowność netto najmu mieszkań wyniosła 4,04 proc., po spadku o 0,08 proc. Wskaźnik bazuje na ofertach wynajmu mieszkań i może być przydatny tym osobom, które zastanawiają się jak ulokować posiadany kapitał lub co zrobić z np. odziedziczonym po babci mieszkaniem.
Niruchomości bez pośredników
Średnia rentowność najmu w oparciu o dane z siedmiu miast: Gdańska, Gdyni, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i Wrocławia.
W marcu najwyższą rentowność netto zanotowaliśmy w Łodzi i Warszawie (po ok. 4,25 proc.), zaś najniższą w Krakowie (3,68 proc.) i Gdyni (3,92 proc.). W przypadku czterech miast nasz wskaźnik w ubiegłym miesięcy spadł w zakresie 0,1-0,3 pkt proc. W pozostałych trzech przypadkach zanotowaliśmy nieznaczne wzrosty (po ok. 0,05 proc.).
Spadek rentowności to efekt malejących stawek najmu, które spadły w pięciu spośród siedmiu monitorowanych przez nas ośrodków. Najbardziej w Łodzi, gdzie mediana cen ofertowych wynajmu metra kwadratowego powierzchni mieszkania stopniała o 6 proc. Na następnym miejscu uplasował się Gdańsk, gdzie stawka ta obniżyła się o 3,3 proc. Wzrost odnotowaliśmy jedynie w Poznaniu (o= 1,61 proc.) i Gdyni (o 1,3 proc.). Łączna suma ofert wynajmu niemal nie zmieniła się wobec wcześniejszego miesiąca, a różnica sięgnęła ledwie kilkunastu ofert. Spadła średnia rentowność najmu z odsetkami możliwymi do uzyskania z alternatywnych inwestycji, do których tradycyjnie zaliczamy roczny depozyt bankowy oraz dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe (nazwa skrócona EDO). W marcu, w porównaniu z poprzednim miesiącem, spadła opłacalność wszystkich trzech wariantów. Najbardziej w przypadku obligacji, które począwszy od drugiego roku życia, przy założeniu niezmienności inflacji, od której zależy ich ostateczne oprocentowanie, mogłyby przynieść na czysto 5,35 proc. (przed miesiącem było to ponad 5,5 proc.). Niemniej w dalszym ciągu znacznie przewyższa potencjalne zyski możliwe do osiągnięcia z wynajmu mieszkania czy na rocznej lokacie (średnia ofert 36 banków na początku kwietnia wynosiła 3,93 proc. netto).
Niruchomości bez pośredników
Średnia rentowność najmu w oparciu o dane z siedmiu miast: Gdańska, Gdyni, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i Wrocławia.
W marcu najwyższą rentowność netto zanotowaliśmy w Łodzi i Warszawie (po ok. 4,25 proc.), zaś najniższą w Krakowie (3,68 proc.) i Gdyni (3,92 proc.). W przypadku czterech miast nasz wskaźnik w ubiegłym miesięcy spadł w zakresie 0,1-0,3 pkt proc. W pozostałych trzech przypadkach zanotowaliśmy nieznaczne wzrosty (po ok. 0,05 proc.).
Spadek rentowności to efekt malejących stawek najmu, które spadły w pięciu spośród siedmiu monitorowanych przez nas ośrodków. Najbardziej w Łodzi, gdzie mediana cen ofertowych wynajmu metra kwadratowego powierzchni mieszkania stopniała o 6 proc. Na następnym miejscu uplasował się Gdańsk, gdzie stawka ta obniżyła się o 3,3 proc. Wzrost odnotowaliśmy jedynie w Poznaniu (o= 1,61 proc.) i Gdyni (o 1,3 proc.). Łączna suma ofert wynajmu niemal nie zmieniła się wobec wcześniejszego miesiąca, a różnica sięgnęła ledwie kilkunastu ofert. Spadła średnia rentowność najmu z odsetkami możliwymi do uzyskania z alternatywnych inwestycji, do których tradycyjnie zaliczamy roczny depozyt bankowy oraz dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe (nazwa skrócona EDO). W marcu, w porównaniu z poprzednim miesiącem, spadła opłacalność wszystkich trzech wariantów. Najbardziej w przypadku obligacji, które począwszy od drugiego roku życia, przy założeniu niezmienności inflacji, od której zależy ich ostateczne oprocentowanie, mogłyby przynieść na czysto 5,35 proc. (przed miesiącem było to ponad 5,5 proc.). Niemniej w dalszym ciągu znacznie przewyższa potencjalne zyski możliwe do osiągnięcia z wynajmu mieszkania czy na rocznej lokacie (średnia ofert 36 banków na początku kwietnia wynosiła 3,93 proc. netto).
wtorek, 11 stycznia 2011
Raport nieruchomości
Nieruchomości
Końcówka roku na rynku mieszkaniowym niczym nie zaskoczyła. Stawki wywoławcze na rynku wtórnym w listopadzie nie różniły się zbytnio od tych jakie obserwowaliśmy w ciągu ostatnich miesięcy. Minimalne miesięczne wahania – to w górę, to w dół – od dłuższego czasu są już normą.
Listopad można uznać za schyłkowy miesiąc na rynku mieszkaniowym. Grudzień, jak co roku, jest już okresem finalizacji wcześniej zainicjowanych transakcji; poszukiwanie ofert ustępuje poszukiwaniu prezentów i przygotowaniom do świąt. Można powiedzieć, że rynek nieruchomościowy zapada w zimowy sen. Gwałtownego przebudzenia możemy się spodziewać już w drugiej połowie stycznia.
Zapowiadane od wielu miesięcy zmiany w programie Rodzina na Swoim nie wejdą w życie przed końcem roku - projekt nowelizacji ustawy utknął w Komisji Prawniczej i nie zdążył go przegłosować sejm. Teoretycznie zmiany mogą wejść teraz w życie w lutym, ale w rzeczywistości oczekujemy ich raczej na początku kwietnia - gdy rozpocznie się nowy kwartał. Przypomnijmy, że chodzi o ograniczenie dostępu do dopłat do kredytów. Przede wszystkim projekt zakłada obniżenie limitów cen nieruchomości dopuszczonych do RnS o 14,3 proc. co znacznie ograniczy dostęp do kredytów w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. Ponadto program zostanie ograniczony do rynku pierwotnego, czyli preferencyjnego kredytu nie uzyskamy kupując nieruchomość z drugiej ręki. Dla potencjalnych kredytobiorców ma to ogromne znaczenie, gdyż sześć na dziesięć mieszkań kupowanych w RnS pochodzi właśnie z rynku wtórnego. Wprowadzono też maksymalny wiek kredytobiorcy: dopłaty mogą być stosowane, jeżeli złoży on wniosek kredytowy najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym kończy 35 lat, co spowoduje wykluczenie co czwartego chętnego na dopłaty. Jedyną dobrą wiadomością dla kupujących mieszkania jest rozszerzenie grupy beneficjentów RnS o osoby samotne oraz żyjące w związkach partnerskich. Dotyczy to tylko mieszkań (bez domów) o powierzchni do 50 m2 (dla rodzin jest to 75 m2), przy czym przy kalkulacji wysokości dopłat uwzględnione będzie maksymalnie 30 m2 (dla rodzin 50 m2). Nowi beneficjenci programu będą mogli z niego skorzystać tylko przy spełnieniu dodatkowego warunku: kupowane mieszkanie musi być ich pierwszym. Tymczasem obecnie wystarczy, by w chwili podpisywania umowy nie być właścicielem nieruchomości.
W ofertach banków w grudniu nie działo się wiele, kolejną promocję wprowadził Bank DnB Nord, pozostali gracze raczej nie przejawiali aktywności. DnB Nord oferuje kredyt hipoteczny w euro (na kwotę co najmniej 150 tys. zł) bez prowizji oraz z marżą 0 proc. w pierwszym roku i 1,4 proc. od drugiego roku pod warunkiem wykupienia pakietu usług finansowych z ubezpieczeniami. W złotym marżę 1,4 pkt proc. dostaniemy pod warunkiem zadłużania się na co najmniej 400 tys. złotych.
Frank wciąż drożeje
Grudzień, podobnie jak listopad, był złym miesiącem dla osób posiadających kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim. W ciągu miesiąca kurs tej waluty wobec złotego wzrósł o ponad 15 groszy (o ponad 5 proc.) i kosztuje już ponad 3,17 zł. W międzyczasie stawka LIBOR CHF praktycznie nie zmieniła się i wskutek tego w ciągu zaledwie miesiąca rata kredytu we franku wzrosła o 5 proc. czyli o 18-26 zł (zależnie od marży) na każde 100 tys. złotych posiadanego kredytu.
Lepiej wiodło się zadłużonym w euro. W stosunku do notowań sprzed miesiąca euro staniało o prawie 4,5 gr (1,1 proc.) i w końcówce miesiąca średni kurs NBP znalazł się poniżej psychologicznej bariery 4 złotych. Ponieważ trzymiesięczna stawka EURIBOR w tym czasie praktycznie nie drgnęła, to o zmianie wysokości raty decyduje tylko kurs EUR/PLN. W zależności od parametrów danego kredytu wzrost kursu waluty spowodował spadek raty kredytu o 4-6 zł na każde 100 tys. zł zadłużenia.
W związku z oczekiwanym wzrostem stóp procentowych w Polsce, powoli zaczęła rosnąć stawka WIBOR decydująca o oprocentowaniu kredytów złotowych. W ostatnim miesiącu najpopularniejszy w bankach WIBOR 3M wzrósł z 3,85 do 3,93. Tak nieznaczne wahania są zbyt małe, by wpłynąć na stawki, wg których banki wyliczają oprocentowanie kredytów hipotecznych. Jeśli już do zmiany dochodzi, to w przełożeniu na obciążenie budżetu domowego nie wynosi ona więcej niż 5 zł na każde 100 tys. kredytu.
Rynek kawalerek
Małe, jednopokojowe mieszkania ze względu na najniższe ceny całkowite są najbardziej przystępnym dla klientów segmentem ofert. I choć metr kwadratowy tego typu lokali niejednokrotnie jest nawet dwa razy droższy od metra kwadratowego mieszkania 3 czy 4-pokojowego to i tak jest to najprostsza droga do własnego M – w przypadku kawalerki najłatwiej jest zebrać środki na minimalny wkład własny, stanowiący warunek uzyskania kredytu w banku.
Oferty sprzedaży kawalerek mają nadal niewielki udział w ogólnej podaży ofert. We Wrocławiu, Katowicach i Gdyni zaledwie co dziesiąte mieszkanie to lokal 1-pokojowy. W Warszawie kawalerki stanowią 13,6% wszystkich ofert, a w Łodzi 16,7%. Ograniczona podaż przy stosunkowo dużym popycie (w porównaniu z lokalami większymi) sprawiają, że właściciele tego rodzaju mieszkań nie są skłonni do negocjowania stawek. W efekcie tego ceny transakcyjne zwykle niewiele odbiegają od ofertowych. Jednak w 2011 roku ta sytuacja może się zacząć zmieniać za sprawą ofert z rynku pierwotnego. Zgodnie z zapowiedziami deweloperów małe – 1 i 2-pokojowe mieszkania będą stanowić znaczną część ofert w nowych, rozpoczynanych właśnie inwestycjach. źródło: "Raport z rynku nieruchomości Oferty.net i Open Finance"
Końcówka roku na rynku mieszkaniowym niczym nie zaskoczyła. Stawki wywoławcze na rynku wtórnym w listopadzie nie różniły się zbytnio od tych jakie obserwowaliśmy w ciągu ostatnich miesięcy. Minimalne miesięczne wahania – to w górę, to w dół – od dłuższego czasu są już normą.
Listopad można uznać za schyłkowy miesiąc na rynku mieszkaniowym. Grudzień, jak co roku, jest już okresem finalizacji wcześniej zainicjowanych transakcji; poszukiwanie ofert ustępuje poszukiwaniu prezentów i przygotowaniom do świąt. Można powiedzieć, że rynek nieruchomościowy zapada w zimowy sen. Gwałtownego przebudzenia możemy się spodziewać już w drugiej połowie stycznia.
Zapowiadane od wielu miesięcy zmiany w programie Rodzina na Swoim nie wejdą w życie przed końcem roku - projekt nowelizacji ustawy utknął w Komisji Prawniczej i nie zdążył go przegłosować sejm. Teoretycznie zmiany mogą wejść teraz w życie w lutym, ale w rzeczywistości oczekujemy ich raczej na początku kwietnia - gdy rozpocznie się nowy kwartał. Przypomnijmy, że chodzi o ograniczenie dostępu do dopłat do kredytów. Przede wszystkim projekt zakłada obniżenie limitów cen nieruchomości dopuszczonych do RnS o 14,3 proc. co znacznie ograniczy dostęp do kredytów w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. Ponadto program zostanie ograniczony do rynku pierwotnego, czyli preferencyjnego kredytu nie uzyskamy kupując nieruchomość z drugiej ręki. Dla potencjalnych kredytobiorców ma to ogromne znaczenie, gdyż sześć na dziesięć mieszkań kupowanych w RnS pochodzi właśnie z rynku wtórnego. Wprowadzono też maksymalny wiek kredytobiorcy: dopłaty mogą być stosowane, jeżeli złoży on wniosek kredytowy najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym kończy 35 lat, co spowoduje wykluczenie co czwartego chętnego na dopłaty. Jedyną dobrą wiadomością dla kupujących mieszkania jest rozszerzenie grupy beneficjentów RnS o osoby samotne oraz żyjące w związkach partnerskich. Dotyczy to tylko mieszkań (bez domów) o powierzchni do 50 m2 (dla rodzin jest to 75 m2), przy czym przy kalkulacji wysokości dopłat uwzględnione będzie maksymalnie 30 m2 (dla rodzin 50 m2). Nowi beneficjenci programu będą mogli z niego skorzystać tylko przy spełnieniu dodatkowego warunku: kupowane mieszkanie musi być ich pierwszym. Tymczasem obecnie wystarczy, by w chwili podpisywania umowy nie być właścicielem nieruchomości.
W ofertach banków w grudniu nie działo się wiele, kolejną promocję wprowadził Bank DnB Nord, pozostali gracze raczej nie przejawiali aktywności. DnB Nord oferuje kredyt hipoteczny w euro (na kwotę co najmniej 150 tys. zł) bez prowizji oraz z marżą 0 proc. w pierwszym roku i 1,4 proc. od drugiego roku pod warunkiem wykupienia pakietu usług finansowych z ubezpieczeniami. W złotym marżę 1,4 pkt proc. dostaniemy pod warunkiem zadłużania się na co najmniej 400 tys. złotych.
Frank wciąż drożeje
Grudzień, podobnie jak listopad, był złym miesiącem dla osób posiadających kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim. W ciągu miesiąca kurs tej waluty wobec złotego wzrósł o ponad 15 groszy (o ponad 5 proc.) i kosztuje już ponad 3,17 zł. W międzyczasie stawka LIBOR CHF praktycznie nie zmieniła się i wskutek tego w ciągu zaledwie miesiąca rata kredytu we franku wzrosła o 5 proc. czyli o 18-26 zł (zależnie od marży) na każde 100 tys. złotych posiadanego kredytu.
Lepiej wiodło się zadłużonym w euro. W stosunku do notowań sprzed miesiąca euro staniało o prawie 4,5 gr (1,1 proc.) i w końcówce miesiąca średni kurs NBP znalazł się poniżej psychologicznej bariery 4 złotych. Ponieważ trzymiesięczna stawka EURIBOR w tym czasie praktycznie nie drgnęła, to o zmianie wysokości raty decyduje tylko kurs EUR/PLN. W zależności od parametrów danego kredytu wzrost kursu waluty spowodował spadek raty kredytu o 4-6 zł na każde 100 tys. zł zadłużenia.
W związku z oczekiwanym wzrostem stóp procentowych w Polsce, powoli zaczęła rosnąć stawka WIBOR decydująca o oprocentowaniu kredytów złotowych. W ostatnim miesiącu najpopularniejszy w bankach WIBOR 3M wzrósł z 3,85 do 3,93. Tak nieznaczne wahania są zbyt małe, by wpłynąć na stawki, wg których banki wyliczają oprocentowanie kredytów hipotecznych. Jeśli już do zmiany dochodzi, to w przełożeniu na obciążenie budżetu domowego nie wynosi ona więcej niż 5 zł na każde 100 tys. kredytu.
Rynek kawalerek
Małe, jednopokojowe mieszkania ze względu na najniższe ceny całkowite są najbardziej przystępnym dla klientów segmentem ofert. I choć metr kwadratowy tego typu lokali niejednokrotnie jest nawet dwa razy droższy od metra kwadratowego mieszkania 3 czy 4-pokojowego to i tak jest to najprostsza droga do własnego M – w przypadku kawalerki najłatwiej jest zebrać środki na minimalny wkład własny, stanowiący warunek uzyskania kredytu w banku.
Oferty sprzedaży kawalerek mają nadal niewielki udział w ogólnej podaży ofert. We Wrocławiu, Katowicach i Gdyni zaledwie co dziesiąte mieszkanie to lokal 1-pokojowy. W Warszawie kawalerki stanowią 13,6% wszystkich ofert, a w Łodzi 16,7%. Ograniczona podaż przy stosunkowo dużym popycie (w porównaniu z lokalami większymi) sprawiają, że właściciele tego rodzaju mieszkań nie są skłonni do negocjowania stawek. W efekcie tego ceny transakcyjne zwykle niewiele odbiegają od ofertowych. Jednak w 2011 roku ta sytuacja może się zacząć zmieniać za sprawą ofert z rynku pierwotnego. Zgodnie z zapowiedziami deweloperów małe – 1 i 2-pokojowe mieszkania będą stanowić znaczną część ofert w nowych, rozpoczynanych właśnie inwestycjach. źródło: "Raport z rynku nieruchomości Oferty.net i Open Finance"
środa, 22 września 2010
Nieruchomości w Polsce rss feed
Nowe oferty nieruchomości w portalu przezwlasciciela.pl
Feed jest uaktualniany codziennie. Można dzięki niemu znaleźć aktualne, najnowsze oferty nieruchomości z całej Polski.
Feed jest uaktualniany codziennie. Można dzięki niemu znaleźć aktualne, najnowsze oferty nieruchomości z całej Polski.
Nieruchomości
Portal nieruchomości przezwlasciciela.pl powstał z myślą o właścicielach nieruchomości oraz osobach zainteresowanych bezpośrednim zakupem lub wynajmem nieruchomości, z pominięciem pośredników i agencji. W naszym portalu prezentujemy oferty z rynku pierwotnego i wtórnego. Oferty nieruchomości pogrupowane są na działy: domy, mieszkania, działki, lokale użytkowe, budynki usługowe, garaże, grunty rolne, pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe.
Portal nieruchomości przezwlasciciela.pl powstał z myślą o właścicielach nieruchomości oraz osobach zainteresowanych bezpośrednim zakupem lub wynajmem nieruchomości, z pominięciem pośredników i agencji. W naszym portalu prezentujemy oferty z rynku pierwotnego i wtórnego. Oferty nieruchomości pogrupowane są na działy: domy, mieszkania, działki, lokale użytkowe, budynki usługowe, garaże, grunty rolne, pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)